poniedziałek, 2 lutego 2015

Nie taka dieta straszna...

Dieta. Słowo, na którego dźwięk drżą miliony, a te leżące przed telewizorem tłuścioszki uśmiechają się z pogardą. W ostatnim czasie świat ogarnął trend na odchudzanie, a różnego rodzaju diety wyrastają jak grzyby po deszczu. Większość z nas entuzjastycznie przechodzi na jedną z nich, po czym po kilku dniach rezygnuje i zaczyna jeść 2 razy tyle, co przed rozpoczęciem odchudzania. Inni z kolei brną w ograniczanie jedzenia dalej, a w rezultacie stają się cieniami samych siebie. Bez energii, bez motywacji. Powód? Niewiedza i desperacja, bo natychmiast chcemy osiągnąć cel zapominając o czynniku najważniejszym: przyjemności.


Dieta zwykle kojarzy się z eliminacją danych produktów. Spontanicznie wyłączamy więc z jadłospisu to, co wydaje nam się zbędne lub w ogóle jemu o połowę mniej i udajemy, że wszystko jest ok. W kwestii jedzenia taki spontan nie jest wskazany. Jeśli chcesz na poważnie zabrać się za odchudzanie, a nie czujesz się na siłach, żeby samemu znaleźć najlepsze dla siebie rozwiązanie, wybierz się do dietetyka po dobraną dla Ciebie dietę. Taki jadłospis zrobiony przez eksperta na pewno da ci lepsze efekty bez uszczerbku na zdrowiu. Nie podejmuj radykalnych kroków sam, bo w ten sposób najpewniej sobie zaszkodzisz. Szczególnie niewskazane jest to, gdy organizm jest młody. Mnie samej trudno pojąć, jak dziewczynki w wieku 13 lat mogą nagle przestać jeść, bo chcą schudnąć. Przecież wy jeszcze rośniecie! Chcecie zrobić sobie krzywdę? Totalną przesadą jest, gdy odchudzanie zaczyna się w takim wieku. Sama w czasach końca podstawówki i początku gimnazjum chudziną nie byłam, ale z czasem wszystko się unormowało. Najważniejszy jest ruch i jak najrzadsze zaglądanie do tej jaskini zagłady, jaką jest szkolny sklepik. No bo jakim cudem dzieciaki mają być szczupłe, skoro na każdej przerwie chrupią Lay'sy albo przesadnie słodkie batoniki? 

No właśnie, ruch. Na to jak wyglądasz w 80% wpływa to, co jesz, a pozostałe 20% to ruch i czynniki genetyczne. Nie zaniedbuj tych 20%! Bycie wieszakiem nie jest ani sexy, ani wygodne. Fajnie więc mieć silne, ładnie 'zrobione' ciało, którym bez oporów można pochwalić się na plaży, czy siłowni. Naprawdę, widać ogromną różnicę pomiędzy osobami, które stosują jedynie diety i tymi, które dodatkowo ćwiczą. A o ile życie jest przyjemniejsze, gdy możesz wyładować stres tupiąc w podłogę podczas cardio, a nie wrzeszcząc na młodszą siostrę! 

Moja dieta? Hmm, nie wiem czy można to w ogóle nazwać dietą. Jem to, co lubię i nie odmawiam sobie małych przyjemności. Wiem jednak, czego robić nie powinnam i właśnie z tego zrezygnowałam. Nie jem chipsów (poza Monster Munch) i nie piję napojów gazowanych, bo po prostu ich nie lubię. Ok, na imprezach daję sobie odpust zupełny, bo przecież nie wyskoczę pomiędzy te wszystkie małe grzeszki z sałatką owocową. Już rok temu ograniczyłam słodycze. Odkryłam, że ich po prostu nie potrzebuję, chociaż od czasu do czasu lubię zrobić sobie prezent w postaci czegokolwiek, co ma w nazwie 'Kinder'. Piję dużo wody. Gdy wychodzę z domu mam przy sobie małą butelkę, a w moim pokoju zawsze stoi ta 1,5l. Oczywiście, niegazowana. Picie wody smakowej jest trochę bez sensu. Nie lepiej kupić sobie sok? No właśnie, sok. Uwielbiam soczki marchewkowe. Są przepyszne i nie zalatują chemią jak większość tych z kartonów. Oczywiście, nie można z nimi przesadzić, ale to oczywiste, że we wszystkim trzeba zachować balans. Dlatego raz w tygodniu funduję sobie #YOLOmeal. Jem wtedy, co chcę i nie przejmuję się tym, że taki posiłek to zwykle większy zamach na bioderko niż mój jadłospis z kilku dni. Jem sporo, ale rozważnie. Praktycznie cały czas jestem w ruchu, więc skądś muszę brać energię. Oprócz tego intensywnie ćwiczę i mam z tego wszystkiego mnóstwo frajdy.

Dieta, czy ćwiczenia naprawdę nie muszą być dla Ciebie nużącą koniecznością. Znajdź najlepszą dla siebie opcję sama lub skorzystaj z pomocy innych. Jedz, ćwicz i dużo się uśmiechaj. I rób to, bo kochasz swoje ciało, a nie dlatego, że go nie cierpisz. 

4 komentarze:

  1. Zgadzam się z tym co napisałaś! Ja staram się ograniczać słodycze, sól i cukier (zastępuje go miodem, jest słodszy i na pewno zdrowszy) i przede wszystkim - OWOCE I WARZYWA :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miodem słodzę od dziecka i nie wyobrażam sobie innej opcji, a za słonymi produktami na szczęście nie przepadam :)

      Usuń
  2. Ostatnie zdanie jest najważniejsze, bez tego nikt sukcesywnie nie będzie brnąć dalej. A sposób masz dobry, nie przesadzony w żadną stronę - po prostu rozsądne odżywianie, popieram i cieszę się, że nie jesteś kolejną osobą z tych, które tak wielbią te ostre, nijakie diety :).

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczywiście, że odchudzanie się nie jest takie straszne gdy robi się to z głową. Sama od dziecka byłam pulchna, choć nie jadłam źle. Genetyka niestety mi nie sprzyja, ale to nie znaczy, że nie da się z tym nic zrobić :) Teraz będąc na studiach walczę z pomocą (dietetyka i trenera z lionfitness.pl) Pomogli mi nauczyć się jak jeść zdrowo przez całe życie, bo odchudzanie się nie może trwać kilka tygodni czy miesięcy :)

    OdpowiedzUsuń