wtorek, 17 lutego 2015

Oh, YEEZY

Widownia pełna znanych nazwisk. Płacząca North. Wybieg wypełniony sennymi modelami i modelkami. Tak, to właśnie adidas Originals x Kanye West: YEEZY SEASON 1. Niestety nie jestem jedną z Kardashianek, więc nie mogłam tam być, ale wujek YouTube dostarczył mi materiał z pokazu w pakiecie ze sporym materiałem do zastanowienia się.




Całość trwa ponad 12 minut. Przez pierwsze dwie wszystkie światła są zgaszone, a Kanye mówi. Mówi bardzo fajnie. O artystach, marzeniach i kreatywności. Po jego słowach światła zapalają się i show zaczyna się. To nie jest normalny pokaz, gdzie modelki skąpane w świetle reflektorów dumnie kroczą po wybiegu. Tutaj nie ma niespodzianki. Od początku widzimy wszystkie zestawy, a jedynie kolejne rzędy modeli i modelek przesuwają się do przodu. Światła kolejno zapalają się i gasną. Po prezentacji wszystkich looków w głośnikach rozbrzmiewa 'Wolves', a Kanye przychodzi się ukłonić. Wszyscy wstają, klaszczą i już po krzyku. Tyle, że ja nie łapię o co było tyle krzyku.

Szczerze, jestem trochę zawiedziona i zmieszana, bo po początkowej przemowie liczyłam na jakieś wielkie 'wow', a dostałam coś całkiem innego. Byłam ciekawa reakcji ludzi i chociaż wyraz twarzy Anny Wintour powinien powiedzieć mi wszystko zdecydowałam się poczytać, co niezastąpieni internauci piszą w komentarzach. Utworzyły się ich 3 obozy. Pierwszy to ci, którzy doznali Yeezusowego objawienia i wychwalają Kanye pod niebiosa. Drugi tworzą mniej zadowoleni krytycy, którzy twierdzą, że ubrania te są idealne dla ludzi, którzy nie chcą pobrudzić swoich lepszych ciuchów albo że to kolekcja dla dysryktu 8 z 'Igrzysk Śmierci' (facet od tego komentarza dostał ode mnie zasłużoną gwiazdkę na twitterze). Trzeci obóz (ten mój) składa się z ludzi, którzy siedzą przed komputerem i nie mogą dojść do tego, czy im się podobało, czy pora dołączyć do obozu 2. Bo w sumie całość była zrobiona naprawdę fajnie, ale mam wrażenie, że robiąc show Kanye zapomniał o ubraniach.

Podobała mi się koncepcja pokazu. Wszystko takie obojętne, trochę 'na odwal się'. Modelki i modele byli naprawdę świetnie dobrani. Większość z nich wyglądała, jakby potrzebowali espresso w trybie natychmiastowym, ale było w nich coś wyjątkowego i hipnotyzującego. Każdy inny, nieszablonowy. W jednym z rzędów pojawiła się nawet Kylie Jenner, która podobno pozazdrościła Kendall kariery. Co do ubrań... Hmm, no i tu robi się problem. Nie ma za bardzo o czym gadać. Genialne parki (m.in. ta, którą nosiła Kim), całkiem fajny czarny crop top i kilka dobrych, prostych rzeczy, które można znaleźć w sieciówkach. Reszta? Bleh.. Swetry z dziurami i mini topy? Serio? Ani to odkrywcze, ani tym bardziej estetyczne. O 'tle' w postaci bielizny nude chyba wspominać nie muszę. Buty były ok. Wszystko wyglądało na wygodne (to podobno niedobrze) i niewymagające wielkiego stylizowania.

Podsumowując, YEEZY nie wzbudziło we mnie jakichś głębszych uczuć. Ot, proste do noszenia ciuchy, które niekoniecznie powinno się ze sobą łączyć. Mam wrażenie, że widownia wyglądała lepiej od modelek. No poza Kim. Kochana, czegoś takiego się nie robi! ;)


Jestem bardzo ciekawa waszej opinii. Obejrzyjcie i napiszcie w komentarzach, co o tym wszystkim sądzicie.


4 komentarze:

  1. Ogólnie nie interesują mnie pokazy mody, ale fajnie to wszystko opisałaś, fajnie się czyta ^^
    zapraszam do mnie http://kuraibanii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. chciałabym kiedy by na jakims takim prawdziwym pokazie, poczuc to na zywo... :) fajny wstep z tym zgaszonym swiatlem... pokaz coz, bardzo specyficzny ale fajny, inny hehe

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie interesuje się modą, więc nie zainteresowałabym sie tym filmem.
    Ale fakt - opisałaś to ciekawie.
    Zapraszam do mnie: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem szczerze, moda to nie moja bajka i się nią nie zajmuję, ale już kiedyś oglądałam różne pokazy mody i ten w ogóle mnie nie zachwycił, wręcz zanudził prawie na śmierć! nie podobał mi się...

    OdpowiedzUsuń