sobota, 14 marca 2015

Do obejrzenia: Kopciuszek

Pamiętacie jeszcze narcystycznego nauczyciela Gilderoya Lockharta z 2 części przygód Harry'ego Pottera? To właśnie odtwórca jego roli, Kenneth Branagh, jest reżyserem najnowszej adaptacji historii Kopciuszka. W kinie byłam wczoraj wieczorem i muszę przyznać, że ta wersja podobała mi się tak bardzo, jak oryginał z 1950 roku.



Tę historię zna chyba każdy. Po śmierci matki Elli, jej ojciec żeni się po raz drugi. Wkrótce on także umiera, a dziewczyna zostaje sama z macochą i jej dwiema córkami: Anastazją i Gryzeldą. Te ostatnie nie są zbyt rozumne i lewe do każdego rodzaju pracy, więc wszystkie domowe obowiązki przejmuje Ella. Macocha zaczyna traktować ją jak zwykłą służącą i nazywa ją Kopciuszkiem. Wkrótce w zamku odbywa się królewski bal, na który zostają zaproszone wszystkie panny. Kopciuszek także pragnie się na niego wybrać, jednak macocha nie zgadza się na to i niszczy jej sukienkę. Załamana dziewczyna poddaje się, jednak z pomocą przychodzi jej dobra wróżka. Ostatecznie Kopciuszek dociera na bal, tańczy z księciem i ucieka o północy gubiąc pantofelek (no jak tak można?!). Książę pragnie odnaleźć piękną nieznajomą. Dziewczyna, na którą będzie pasował szklany pantofelek, zostanie bowiem jego żoną. W końcu odnajduje Kopciuszka, a reszty możecie się domyślić. 


Filmów o Kopciuszku było już mnóstwo. Żaden jednak nie podobał mi się tak bardzo jak ten. To w dużej mierze ze względu na świetną obsadę. Cate Blanchett była najpiękniejszą i najbardziej wredną macochą, jaką mogłabym sobie wyobrazić. Dodała do bajkowej historii nieco intrygi i koloru. Lily James okazała się z kolei idealnym Kopciuszkiem. O ile w 'Maleficent' zawiodła mnie grająca Aurorę Elle Fanning, tutaj główna bohaterka była po prostu cudowna. Helena Bonham Carter jak zwykle pokazała klasę, a Richard Madden... Czy te oczy mogą kłamać?! 



Mistrzostwem były też kostiumy i scenografia. Dałabym się pokroić za tą błękitną sukienkę balową, a chociaż w wielkim, czarnym kapeluszu złej macochy pewnie nigdzie bym nie wyszła to i tak chciałabym go mieć. Ach, no i jeszcze ta złota kareta. No marzenie! 


Na film miałam wziąć młodszą siostrę, jednak Kinia w ostatniej chwili się wyłamała. Niech żałuje. Przed 'Kopciuszkiem' wyświetlany był kilkuminutowy film 'Frozen Fever' pełen cudownych, małych bałwanków mnożących się przy każdym kichnięciu przeziębionej Elsy. Z kina wyszłam rozanielona (zresztą jak po każdym filmie Disneya) nucąc piosenkę śpiewaną przez Kopciuszka i jej mamę. Polecam film wszystkim księżniczkom. Tym małym i tym już trochę wyrośniętym. Zastanawiam się tylko, jakim cudem nikt w całym królestwie nie nosił butów w rozmiarze 36. Cóż, ja noszę. Tak więc książę, czekam na Ciebie i ten zabójczy, szklany pantofelek!



9 komentarzy:

  1. Chciałabym na to pójść. Ale chyba się nie wybiorę. Niestety. ;) Zapraszam- goo-misek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo chcę to obejrzeć, ale nie wiem, czy wybiorę się do kina... Może mi się uda ;3 http://muffinkayum.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem bardzo ciekawa tego Kopciuszka, na pewno obejrzę! Uwielbiam takie baśniowe klimaty. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam takie zaległości w filmach :( Mam zamiar jeszcze zobaczyć Maleficent,a potem Kopciuszka :)

    Zapraszam również do mnie : http://muabloog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Widziałam zajawki w tv i na pewno obejrzę, tylko jeszcze nie wiem, czy w kinie :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Zawsze uwielbiałam bajkę kopciuszka, filmu nie widziałam muszę nadrobić - zainspirowałaś mnie pomysłem na sesję! :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie widziałam tego filmu ale muszę to zmienić ;D


    patricia9810.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetna recenzja! Na pewno obejrzę! :)

    Będzie mi miło jeśli zostawisz coś po sobie, na moim blogu ♥
    JuliaPoborczyk.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Osobiście bardzo lubię tego typu bajki, w następną niedziele wybieram się do kina na Kopciuszka, już nie mogę się doczekać!
    http://wiktoriasobkow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń