sobota, 2 kwietnia 2016

Jak zacząć ćwiczyć?


Moją przygodę z ćwiczeniami rozpoczęłam ponad dwa lata temu. Niestety ostatnio troszeczkę sobie odpuściłam. Idzie wiosna, więc pora powrócić do zdrowych nawyków i aktywnego trybu życia. Jak? O tym właśnie w dzisiejszej notce.


Jestem pewna, że miałaś kiedyś taki dzień, kiedy stanęłaś przed lustrem i powiedziałaś sobie 'dość tego'. Potem włączyłaś komputer, wyszukałaś najpopularniejsze i 'najbardziej skuteczne' programy treningowe i postanowiłaś robić je wszystkie jednocześnie dla lepszego efektu. Po jednym dniu okazało się, że to niewykonalne, a Ty zamiast znaleźć inne wyjście z sytuacji, całkowicie przestałaś ćwiczyć. Kochana, nie tędy droga! Mierz siły na zamiary. To, na jakim poziomie intensywności powinnaś zacząć ćwiczenia, zależy od tego, jak bardzo jesteś aktywna na co dzień. Jeśli prowadzisz siedzący tryb życia lub masz sporą nadwagę nie ma mowy o starcie z "Turbo wyzwaniem" Ewy Chodakowskiej. Wybierz dla siebie coś lżejszego i powoli przyzwyczajaj swój organizm do zwiększającego się wysiłku fizycznego.
Jeśli jesteś kompletnie początkująca i nie masz żadnego pomysłu na to, od czego zacząć, pójdź na siłownię lub do klubu fitness. Większość z nich oferuje pierwszą wizytę za darmo, więc będziesz miała szansę zapoznać się ze sprzętem i porównać ceny, wyposażenie i ofertę poszczególnych miejsc. Proponuję jednak zrobić najpierw w domu małe rozpoznanie i zorientować się, na czym polegają poszczególne zajęcia czy ćwiczenia, a będąc na siłowni, poprosić jednego z trenerów o krótką wycieczkę i zaznajomienie z urządzeniami. Jeśli pragniesz szybkich i pewnych efektów, zatrudnij trenera personalnego. Dostosuje on trening i dietę do Twojego stanu i oczekiwanych rezultatów. Musisz jednak liczyć się z kosztami. Karnety na siłownię i usługi trenera personalnego nie są tanie, dlatego jeśli chcesz zaoszczędzić, ćwicz w domu.
Przez pierwszy rok mojej przygody z fitnessem to właśnie mój pokój, był dla mnie siłownią i pomimo, że nie mam w nim zbyt dużo miejsca, ta opcja mi odpowiadała. Później jednak miałam szansę zapisania się na świetnie wyposażoną siłownię. Oczywiście skorzystałam i było to niezwykle miłe doświadczenie. Spędziłam tam 4 miesiące, jednak później zrezygnowałam. Głównym powodem był brak czasu. Ciężko jest pogodzić szkołę, korepetycje i kurs językowy z zajęciami jogi i pilatesu. Postanowiłam więc wrócić do źródeł, czyli na podłogę w moim pokoju. Zaoszczędziłam w ten sposób mnóstwo czasu i pieniędzy i zyskałam komfort decydowania o tym, ile, kiedy i co ćwiczę. Ach, no i przestałam aż w takim stopniu zwracać uwagę na to, jak wyglądam, kiedy ćwiczę. 


No właśnie, obraz dziewczyny na siłowni to często wyfiołkowana laleczka, która w pełnym makijażu pojawiła się tam tylko po to, żeby zrobić selfie i ewentualnie przespacerować się na bieżni. Muszę przyznać, że pozbycie się makijażu było dla mnie na początku ciężką kwestią. Wiedziałam jednak, że ćwiczenia z wklepanym w skórę podkładem mogą się skończyć tragicznie dla mojej buzi. Dlatego teraz przed każdym treningiem staram się dokładnie zmyć makijaż. Zostawiam jedynie pomalowane rzęsy, przecież ja też muszę mieć coś od życia.
Kolejną kwestią są ubrania. W tym temacie nie powinnam nikogo oceniać, bo sama lubię mieć wszystko idealnie dobrane, ale zanim kupisz profesjonalne buty do biegania na kilkaset złotych, zastanów się, czy na pewno będziesz biegać. Najbezpieczniej wyposażyć się w buty fitnessowe, gdyż sprawdzą się w każdej dyscyplinie. Moje dorwane na wyprzedaży Reeboki towarzyszą mi już od dwóch lat i naprawdę, jak na razie nie widzę potrzeby, żeby kupować nowe buty. Rzeczą niezbędną przy ćwiczeniach jest też stanik sportowy. Pamiętaj, eksponować biust możesz na plaży, a podczas treningu ma być Ci wygodnie, dlatego postaw na zabudowany model. Do tego legginsy i zwykła koszulka i jesteś gotowa na podbój świata. Ach, no i pamiętaj o zmyciu z twarzy tej szpachli!


Przez jakiś czas korzystałam z fitnessowych kalendarzy ułożonych przez youtube'owych trenerów. Jednak nie dawałam rady czasowo ze zrobieniem wszystkich zaplanowanych przez nich na dany dzień ćwiczeń. Zniechęciło mnie to ogromnie, dlatego postanowiłam przestać stosować się do ułożonych wcześniej grafików, a zacząć zapisywać na bieżąco to, co udało mi się zrobić. Dlatego co miesiąc drukuję sobie papierowe kalendarze, na których każdego dnia zapisuję dane takie jak liczba zrobionych kroków, czy nazwę lub czas wykonanego treningu. Używam też niezliczonej ilości aplikacji (polecę je w oddzielnej noce), które pomagają mi monitorować moją aktywność fizyczną. Prowadzenie dziennika aktywności działa na mnie niezwykle motywująco, gdyż daje mi on świadomość, jak wiele jestem w stanie zrobić, jeśli tylko tego chcę. Ty też tak potrafisz! Przygotuj więc kalendarz, ubierz się wygodnie i do roboty! Do wakacji zostały tylko 3 miesiące!

W jaki sposób Ty zaczęłaś ćwiczyć? A może dopiero zastanawiasz się nad rozpoczęciem swojej fitnessowej drogi? Daj znać w komentarzu.

Piękny kalendarz widoczny na zdjęciu został zaprojektowany przez Aarona Favaloro, ilustratora modowego. Wzór ten można pobrać z jego strony internetowej www.aaronfavaloro.com.

snapchat & instagram: nataliamiszczyk

5 komentarzy:

  1. Ja zaczelam ćwiczyć jakieś kilka lat temu. Tylko i wyłącznie po to aby schudnac. Potem jakoś wysilek przerodził się w mega przyjemność a odchudzanie stało sie drugorzedna sprawa. Ale od jakiegoś dłuższego czasu zaprzestalam cwiczyc. I naprawdę przydaloby się do tego wrocic bo to była mega przygoda

    magdawiglusz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. 3 miesiące temu miałam taki power i ćwiczyłam dzień w dzień ale teraz straciłam zapał :/ ale wiem, że powinnam znów zacząć bo jak napisałaś do wakacji zostało już mało czasu :D


    KAPCIUSZEK

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie jedyna motywacja jest karnet na siłownie :D

    http://natuuuu-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. W sumie zaczęło się tak, że pani od wfu zwalczyła moją dawną niechęć do tego przedmiotu. Teraz staram się być w miarę aktywna - piesze powroty do domu, czasem wymyślam absurdalne układy taneczne. Wtedy, mimo zmęczenia, jestem zadowolona. A zimą nie ma nic lepszego niż śmiganie na nartach! Ćwiczę głównie dlatego, że to pozwala mi się pozbyć stresu. :)

    OdpowiedzUsuń